Posted by : admin in (Sztuka, Wszytkie atrykuly, kultura, most2001, most2001.com)
Gdzie Niemcy ukryli dzieła Matejki…
Tagged Under : Karkonosze, Matejko
Właśnie tu w Przesiece, w Karkonoszach….
Miejsce to kojarzą tylko nieliczni. A szkoda, bo miejscowość Przesieka w Karkonoszach ma naprawdę fascynującą historię. To właśnie tu, w miejscowej gospodzie odnaleziono skrzynie ukryte przez Niemców z obrazami Matejki skradzionymi z przedwojennych zbiorów Zachęty i Muzeum Narodowego.
Przesieka to niewielka, bo licząca zaledwie ok. 500 mieszkańców wieś niedaleko Jeleniej Góry. Miejsce to nie było dotychczas jakoś szczególnie uczęszczane przez turystów. Ja również trafiłem tam zupełnie przypadkowo.
Z początku Przesieka nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Jednak krok po kroku odkrywałem zarówno uroki tej okolicy, jak i niesamowite dzieje, jakie są z nią związane. Pierwszą tajemnicą, jaką napotkałem, był przydrożny kamień z nieco dziwacznym napisem: “Matejkowice 22 lipca 1946 r.”
Zrabowane skarby sztuki
Gdyby nie pewna noc w grudniu 1944 roku, o wiosce tej nie usłyszalby nikt. Jednak wówczas kaprys historii splótł już na stałe jej dzieje z historią Warszawy. Przesieka nosiła wówczas jeszcze niemiecką nazwę Hain. Pewnie nawet mało kto z mieszkańców widział kilka wojskowych ciężarówek z rejestracjami zawierającymi słowo “Ost”, czyli “Wschód”, które owej nocy mozolnie wspinały się po oblodzonej Kunststrasse – głównej ulicy wsi.
Wyścig z Armią Czerwoną
Warszawskie muzea już od października 1939 roku stały się areną rabunków hitlerowców. Później po klęsce Powstania Warszawskiego Niemcy kradli już wszystko, co tylko przedstawiało jakąkolwiek wartość i dało się z miasta wywieźć. Początkowo dzieła kultury z okupowanej Polski trzymano w kilku olbrzymich magazynach, między innymi we Wrocławiu i Świdnicy. W 1944 roku, gdy losy wojny przechylały się w niekorzystną dla III Rzeszy stronę, zapadła decyzja o ukryciu najcenniejszych przedmiotów w wielu nierzucających się w oczy miejscach, takich jak wieś Hain.
Tak więc misja profesora Lorentza nie należała do łatwych. Z jednej strony musiał on odszukiwać świadków, najczęściej wśród jeńców lub robotników przymusowych, z drugiej – ścigać się z Armią Czerwoną, której żołnierze także rabowali co popadło bez względu na pochodzenie, a jeszcze więcej niszczyli z wrodzonym sobie barbarzyństwem.
W przesieckiej gopodzie prof. Lorentz odniósł bodaj największy swój sukces. W skrytce pod szynkwasem odnalazł owe skrzynie ukryte w zimie 1944 roku przez Niemców. Gdy je otwarto, oczom zebranych ukazały się zrolowane obrazy z przedwojennych zbiorów Zachęty i Muzeum Narodowego. Jednymi z najcenniejszych były płótna Jana Matejki, “Rejtan”, “Batory pod Pskowem”, czy “Unia Lubelska”. Natychmiast przewieziono je do prowizorycznego muzeum w Jeleniej Górze, a 6 sierpnia 1945 roku przetransportowano je pod eskortą żołnierzy 7. Dywizji WP do Muzeum Narodowego w Warszawie.
Matejkowice
Na pamiątkę odnalezinia obrazów mistrza Matejki, miejcowość Hain kilka miesięcy później przechrzczono na Matejkowice. Nazwa jednak nie utrzymała się zbyt długo i w czasie porządkowania nazw miejscowości na Dolnym Śląsku w marcu 1946 roku otrzymała nazwę Przesieka, którą nosi do dziś dnia. Pamięć o tamtych wydarzeniach jednak przetrwała. Niektórzy mieszkańcy Przesieki, zapewne trochę ku uciesze turystów, opowiadają legendy o jeszcze wielu miejscach, gdzie ponoć do dziś dnia ukryte są tajemnicze skrzynie z jeszcze bardziej tajemniczą zawartością. Być może na swego odkrywcę oczekuje tam wiele zabytków zrabowanych z Warszawy w czasie okupacji i na razie uważanych za bezpowrotnie stracone.
Waloński Kamień
Ale to nie jedyne atrakcje tego miejsca. Idąc ulicą między remizą strażacką, a jedną z miejscowych gospód, natrafimy na niecodzienną formację skalną. Oto w ogromnym głazie dostrzec można wgłębienie do złudzenia przypominające ludzką postać. W dodatku w kombinezonie. Miejscowi zwą go Walońskim Kamieniem – która to nazwa związana jest z niegdysiejszymi mieszkańcami tej okolicy, lub – bardziej swojsko – Chybotkiem. Dla poszukiwaczy życia pozaziemskiego kamień ten to pozostałość po bytności przybyszów z kosmosu na naszej planecie. Ponoć kamień z Przesieki swym fachowym okiem oglądał nawet słynny Szwajcar Erich von Daeniken. Dla niewierzących w takie teorie Chybotek to po prostu niecodziennych rozmiarów “kociołek wietrzeniowy”, czyli jedna z form wietrzenia skał. Z drugiej strony kilka metrów dalej na innych kamieniach można znaleźć tajemnicze ryty naskalne w krzształcie krzyży i ludzkich rąk. Każda z teorii ma tu więc swoje dowody.
Najpiękniejsze widoki Karkonoszy
Atrkacji wartych zobaczenia posiada Przesieka znacznie więcej. Jest choćby wodospad Podgórnej. W wodnej kipieli pod nim można się ponoć kąpać nawet w czasie srogiej zimy. Są Szwedzkie Skały, do których nie wytyczono jeszcze szlaku turystycznego i wejście na nie to prawdziwa przygoda (choć niebezpieczna). No i są jeszcze najpiękniejsze widoki na całe Karkonosze. Przesieka bowiem jest położona niemal w samym ich centrum.
