Posted by : admin in (Wszytkie atrykuly, kultura, most2001, most2001.com)
W ciszy spadających gwiazd…
Tagged Under : powieść, PRL, W ciszy spadających gwiazd
W ciszy spadających gwiazd…
Ryszard Piekut
Powsika siedział w swoim mieszkaniu i nerwowo pukał ołówkiem w blat swego ulubionego biurka. Widać było, że jest niezmiernie wzburzony i to nie wiedzieć czemu.
Może jednak lepiej będzie, jak od razu przytoczę państwu wczorajsze zebranie w klubie literatów, na którym był również nasz bohater, Zdzisław Powsika we własnej osobie. A więc zaczynam od początku.
Po otwarciu zebrania, jak zwykle, głos zabrał kolega Owczy – przewodniczący okręgu Związku Literatów i Autorów Niezaangażowanych (w znalezieniu czy odkryciu prawdy). Przewodniczący zagaił krótko. W swym wystąpieniu niezbicie dowiódł, że prawdy jedynej jako takiej nie ma i być nie może. Bowiem on, przewodniczący ich Związku, całym swoim autorytetem i wiedzą jaką posiada, niniejszym zaświadcza o tym wobec wszystkich tutaj dzisiaj zebranych. Na to nieoczekiwanie, nikt bowiem się tego w ogóle nie spodziewał, wstał Wiesiek Wołkowicz i poprosił o głos. Taki zwykły sobie poeta III kategorii.
Bo zapomniałem z tego wszystkiego państwu powiedzieć, że w naszym ukochanym Związku był podział na tak zwane kategorie. I na ten przykład nasz kochany i wielce szanowany przewodniczący Związku był dopiero pisarzem II kategorii, I rzędu (trochę filozofującym); “Jak on sam był łaskaw o sobie mówić”. Natomiast Wiesiek Wołkowicz, jako młody i początkujący poeta, piszący dla wsi i o wsi – był tylko poetą III kategorii, II rzędu – z lekką naleciałością sentymentalno – romantyczną oczywiście.
…

