Posted by : admin in (Film, kultura, most2001, most2001.com)

Kobieta i mężczyzna na poważnie…

Tagged Under : , ,

Kobieta i mężczyzna na poważnie…

“Wszyscy inni” chcą być kinem skupionym na podpatrywaniu życia, a nie analizowaniu go. Ale uczuciowe perypetie niemieckiej pary na Sardynii trącą sztucznością i nudą. ” Powiedz mi, jaka mam być” – to zdanie, padające w jednym z kluczowych momentów filmu, ustawia relację między bohaterami. Bo “Wszyscy inni” to opowieść o tym, jak w drugim człowieku zamiast jego samego staramy się dostrzec swoje oczekiwania. I rozczarowaniu, gdy wreszcie udaje mu się tym oczekiwaniom sprostać.

Chris i Gitti to para niemieckich trzydziestolatków spędzających wakacje w luksusowej willi na Sardynii. On jest architektem, któremu chwilowo nie dopisuje szczęście, ona właściwie średnio troszczy się o pracę, ale bywa agentką zespołów muzycznych. On – z wyższych sfer, dobrze usytuowany, małomówny. Typ kocura wylegującego się na słońcu: powolny, kontemplacyjny, zamknięty w sobie. Ona jest buntowniczką bez powodu. Wulkan energii, ekstrawertyczka z wielkim temperamentem, dla której nie istnieją konwenanse.

Od początku filmu jest w ich relacji jakieś napięcie. Chris pokrywa obawy, że jest za nudny dla swojej wystrzałowej dziewczyny, szorstkością, która czasem przechodzi w agresję. Gitti odbiera jego sygnały jako brak akceptacji dla jej sposobu bycia i po stokroć zapewnia faceta, że go kocha i dla niego chce się zmienić w osobę bardziej dystyngowaną i opanowaną. Pierwsza konfrontacja ze światem Chrisa – przyjęcie zaproszenia na kolację do jego znajomych – Sanę i Hansa, państwa perfekcyjnych – pokaże, że parę dzieli zdecydowanie za dużo.

Z jednej strony film niemieckiej reżyserki Maren Ade jest interesującą próbą pokazania niszczycielskiej mocy bezinteresownej zazdrości. W jakimś stopniu udało się w nim ukazać, jak wewnętrzny konflikt w człowieku niszczy świat, który jest na zewnątrz. Ale jak na rzecz o kompromisach i konwenansach za bardzo nachalnie podaje swoją tezę. Niewiele wynika z tego miotania się bohaterów między własną drogą a byciem jak wszyscy inni.

Relacja pary grzęźnie w sztuczności. To przede wszystkim kwestia scenariusza ustawiającego ich w infantylnych i nieprawdziwych sytuacjach i prawdziwe emocje zastępującego tandetnymi symbolami. Jest też w porażce tego filmu spora wina aktorów. Choć grająca główna rolę Birgit Minichmayr dostała berlińskiego Srebrnego Niedźwiedzia za tę kreację, nagroda była na wyrost. Zabrakło zagęszczenia emocji, które spowodowałyby, że przejęlibyśmy się tym, co dzieje się między mężczyzną a kobietą.

Może to też kwestia tonu, jaki przyjęła Ade. Jej film jest śmiertelnie poważny, choć nic się w nim nie dzieje, dusimy się podczas seansu, nie ma w nim miejsca na spojrzenie z minimalnego dystansu. Nadmierna powaga w jej filmie zaczyna trącić infantylizmem i banałem. Ciekawy punkt wyjścia, że każdy związek z innym człowiekiem jest próbą osiągnięcia równowagi między naszymi wyobrażeniami o partnerze i o sobie samym, nie doprowadził do interesującego artystycznego rozwiązania. Z intrygująco zarysowanego konfliktu wyszła podróbka Antonioniego. Niestety, nie pierwsza nagrodzona ostatnimi laty na światowych festiwalach filmowych.

Magdalena Michalska

Posted by : admin in (kultura, most2001, most2001.com)

Kasia Sobczyk nie żyje…

Tagged Under : , , , ,

Kasia Sobczyk nie żyje…

Katarzyna Sobczyk – polska piosenkarka, popularna w okresie big bitu, znana m.in. z piosenek “O mnie się nie martw”, “Trzynastego”, “Nie bądź taki szybki Bill” – zmarła w Warszawie – poinformowali jej przyjaciele. Miała 65 lat.

Piosenkarka zmarła po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej w warszawskim Hospicjum Onkologicznym św. Krzysztofa.

W jednym z ostatnich wywiadów (maj 2010), piosenkarka dedykowała tym, którzy się o nią martwią, swoją piosenkę pt. “O mnie się nie martw”. “Mimo chemioterapii, bólu, nudności, zmęczenia i puchnącej ręki, jestem wciąż pełna optymizmu” – mówiła.

Katarzyna Sobczyk, właściwie Kazimiera Sawicka (po mężu), urodziła się 21 lutego 1945 r. w Tyczynie (podkarpackie). Zadebiutowała w 1961 r. w Koszalinie jako wokalistka amatorskiej grupy Biało-Zieloni, która działała przy Wojewódzkim Domu Kultury. W 1963 roku odniosła sukces na II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i znalazła się w Złotej Dziesiątce.

W latach 1964-1972 występowała z zespołem Czerwono-Czarni, następnie śpiewała z mężem Henrykiem Fabianem i zespołem Wiatraki.

Wylansowała wiele przebojów, m.in. “Mały książę“, “Nie bądź taki szybki Bill“, “O mnie się nie martw“, “Biedroneczki są w kropeczki“, “Nie wiem, czy to warto“, “Trzynastego“, “Był taki ktoś“, “To nie grzech“. W latach 60. odnosiła sukcesy na Festiwalu Polskie Piosenki w Opolu. W 1964 za piosenkę “O mnie się nie martw” zdobyła I nagrodę w kategorii piosenki rozrywkowej i tanecznej; w 1965 – za “Nie wiem czy warto” – I nagrodę w kategorii piosenki rozrywkowej; w 1966 za “Nie bądź taki szybki Bill” – Nagrodę Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji.

Od 1979 r. przebywała w Chicago, gdzie nagrała dwie płyty solowe. W 2008 roku wróciła do Polski na stałe, ciężko chora na raka piersi.

PAP