Posted by : admin in (books, kultura, literatura, most2001, most2001.com)

XIX Festiwal Poezji Marii Konopnickiej…

Tagged Under : ,

XIX Festiwal Poezji Marii Konopnickiej…

Plik:Maria Konopnicka001.jpgKonkursem recytatorskim rozpoczął się rano w Przedborzu (Łódzkie) XIX Światowy Festiwal Poezji Marii Konopnickiej. W tym roku przypada 100. rocznica śmierci autorki “O krasnoludkach i sierotce Marysi“.

Miejski Dom Kultury, który jest jednym z organizatorów imprezy, szacuje, że w tym roku na festiwal przyjechało ponad 200 uczestników – dzieci, młodzież i dorośli z różnych stron świata. Największą grupę stanowi Polonia z Litwy, Łotwy, Białorusi, Rosji i Ukrainy. W ciągu kilku dni będą oni recytować lub śpiewać wybrane przez siebie utwory Konopnickiej. W tym roku zarówno najmłodszy (7 lat) jak i najstarszy (84 lata) uczestnik festiwalu pochodzi z Ukrainy.

Głównym celem imprezy jest “popularyzacja twórczości pisarki na całym świecie oraz integracja środowiska polonijnego“. Organizatorzy festiwalu zwracają uwagę, że w wielu krajach działają komitety organizacyjne, których zadaniem jest przygotowanie uczestników do festiwalu oraz propagowanie jego idei w różnych środowiskach. Przypominają również, że twórczość Konopnickiej to nie tylko wiersze dla dzieci, ale także poezja “urzekająca prostotą i żarliwą miłością ziemi ojczystej”.

W tym roku przypada 100. rocznica śmierci poetki. Z tej okazji artyści z Litwy, Łotwy, Ukrainy, Białorusi i Rosji przygotowali specjalny koncert. Oprócz części konkursowej podczas festiwalu odbywają się także imprezy towarzyszące, recitale, spotkania autorskie i koncerty. W tym roku wystąpią m.in. Krzysztof Cwynar, Bogusław Mec oraz Bohdan Łazuka. Festiwal zakończy niedzielny konkurs laureatów.

Po raz pierwszy konkurs poezji Konopnickiej, tylko dla uczestników z Polski, odbył się w Przedborzu w 1980 roku, w siedemdziesiątą rocznicę śmierci poetki. Ze względu na stale rosnącą liczbę uczestników, od 1992 r. w Przedborzu i pobliskich Górach Mokrych odbywają się dwa konkursy poezji Konopnickiej: w maju – ogólnopolski, i w sierpniu – światowy.

Maria Konopnicka żyła w latach 1842-1910. Jest autorką utworów dla dzieci (m.in. “O krasnoludkach i sierotce Marysi“), liryk stylizowanych na ludowe (“A jak poszedł król na wojnę“), realistycznych obrazków (“W piwnicznej izbie“), nowel (“Mendel Gdański“) i poematu z dziejów emigracji polskiej “Pan Balcer w Brazylii“.  PAP


Posted by : admin in (books, historia, kultura, literatura, most2001, most2001.com)

“Jul” Goźlińskiego – na tę książkę czekaliśmy…

Tagged Under : , , , ,

“Jul” Goźlińskiego – na tę książkę czekaliśmy…

Mniej więcej rok temu osobiście narzekałem po premierze „Mesjaszy” Györgya Spiró, że fioły i obsesje naszych romantycznych wieszczów musiały czekać na węgierskiego pisarza, by je przekuł na współczesną literaturę, bo Polakom zabrakło pomysłów, a przede wszystkim odwagi, żeby się zabrać za ów uświęcony temat. Bardzo przyjemnie jest odszczekiwać takie słowa – bo wreszcie się doczekałem.

„Jul” Pawła Goźlińskiego łączy formułę kryminału (a właściwie thrillera) retro z refleksją i erudycją historyczną, wrzucając nas w sam środek polskiego emigranckiego piekiełka Paryża lat 40. XIX wieku, już po wydaleniu Andrzeja Towiańskiego z Francji pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji.

Adam Podhorecki, weteran powstania listopadowego, Sybirak, człowiek – mimo że w sile wieku – zgorzkniały i zniszczony, pewnego skacowanego poranka zostaje na rue Mouffetard skonfrontowany ze zjawiskiem przerażającym i niezrozumiałym. Oto wybiega mu naprzeciw ludzka pochodnia z obciętymi u ramion rękoma. Podhorecki, chcąc skrócić męki ofiary, strzela jej w głowę. W ten sposób zabija, choć mordercą jest przecież kto inny.

Wkrótce okazuje się, że na paryskim bruku płonął żywym ogniem jego przyjaciel, Jan Żebro-Kownacki, młody adept towianizmu. Do akcji wkracza miejscowy komisarz policji Lang, który ma już powyżej uszu Polaków i bałaganu, jaki czynią wokół siebie – Podhorecki będzie zaś zmuszony udowodnić własną niewinność, nie wiedząc, że jest w zasadzie pionkiem na szachownicy cudzych ambicji, intryg i psychopatycznych uzurpacji. Co gorsza, śmierć Żebry-Kownackiego to tylko początek zabójczej serii…

Goźliński nie pozostawia nam złudzeń – środowisko polskiej emigracji polistopadowej jest w „Julu” zbieraniną życiowych rozbitków i religijnych maniaków, a co jeszcze ważniejsze, gromadą sfrustrowanych mężczyzn, którzy rozpaczliwie poszukują mistycznego sensu własnej egzystencji w sytuacji, w której istnieje tylko jedno racjonalne wyjście – rezygnacja z marzeń.

W tym mesjanistyczno-genezyjskim kotle romantycznego niespełnienia rodzą się rzeczy piękne i przerażające. A czasami piękne i przerażające zarazem. Autor buduje suspens, wykorzystując liczne ówczesne linie konfliktu – między Mickiewiczem, Słowackim a Krasińskim, towiańczykami a zmartwychwstańcami, umiarkowaniem a fanatyzmem. Sprytnie pokazuje też, w jaki sposób ów grząski, mroczny światek był infiltrowany przez Rosjan i szantażowany własną przeszłością.

Warto „Jula” czytać dla tej stylowo i z pietyzmem odtworzonej dusznej atmosfery, od której właściwie nie ucieczki, ale koneser nie pogardzi także mnóstwem smakowitych literackich aluzji i polemik, choćby z prowokacyjną książką „Wieszanie” Jarosława Marka Rymkiewicza. Miałbym w zasadzie jedno zastrzeżenie wobec tej świetnie napisanej powieści, rozgrywającej polski romantyzm jako istny horror – trochę żal niewykorzystanego tu potencjału humorystycznego (jako kontrprzykład pozwolę sobie przywołać nieco podobny narracyjnie, wybitny kryminał Michaela Chabona „Związek Żydowskich Policjantów”). Ale poza tym – pyszności.

Piotr Kofta